Wylegiwałam się w swojej jaskini, gdy nagle wydało mi się, że widzę ruch w krzakach. Byłam głodna, więc powoli wstałam i przeciągnęłam się i skoczyłam cicho w zarośla. Krzaki niedaleko mnie przestały się poruszać. Bardzo, bardzo powoli wyjrzała zza nich para wściekle błękitnych oczu. Przez ułamek sekundy patrzyliśmy na siebie, a mi aż zaparło dech w piersiach. Nie no, taki błękit to chyba przesada! Wycofałam się i dopiero wtedy wypuściłam powietrze. Jak można mieć tak niebieskie oczy? W życiu nie widziałam zwierzyny z niebieskimi oczami! Jeszcze raz wyszłam zza skalniaka, ale tym razem nic się nie ruszało.
-No hej- Ktoś zmaterializował się tuż za mną. Wrzasnęłam i odwróciłam się, patrząc w te cholerne oczy. Wrzasnęłam jeszcze raz.
-Spokojnie, nie jestem aż taki brzydki- mruknął.
Daggio?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz