Uśmiechałem się łobuziarsko do suczki. Ona stała z szeroko rozwartym pyskiem.
-Jestem Daggio. Mów mi Dagg. Lub Blue...-Powiedziałem. Przekrzywiłem łeb , gdy Jordan wciąż wpatrywała się w moje błękitne oczy. Cholera , matka nie musiała dawać mi takich hipnotyzujących oczu. W końcu biała psina otrząsnęła się i odpowiedziała.
-Jordan.
Jordan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz